
02.08.2015 22:04
Niedziela bez słońca - przyjemność bez końca...
Piękna niedziela o przedziwnej pogodzie na Jurze. Kompletne zachmurzenie, zero słońca a mimo to przyjemnie ciepło. To chyba słońce jest naszym największym wrogiem. Ubrani w kombinezony pocimy się, a słońce nas oślepia zmniejszając bezpieczeństwo. Dzis było świetnie.
Zauważam kolejne zalety skutera i niestety również pewne minusy. Kapitalna w nowym skuterze, w przeciwieństwie do Cuba jakim był nexxon jest półka na nogi, która służy także do celów transportowych. Karton napojów ? Nie ma sprawy, worek ziemniaków ;-))) - proszę. Zgrzewka mineralnej - no problem. Podtrzymujemy stopami przedmiot, tak że nie wypadnie na zakrętach i dajesz malina. Wbrew pozorom tak dociążony w niskim punkcie skuter jeszcze lepiej się prowadzi. Choć schowek nie powala pojemnością (w Nexxiu był głębszy) to łączna ładowność użytkowa skutera jest boska. Do tego w końcu został stworzony. Śmieszą nas obrazki jak na skuterze chłop wiezie w takim np. Wietnamie pół świni, żonę, i dwójkę dzieci - ale zauważam że przy odpowiedniej mocy, 200 kg ładowność skutera nie jest tylko teoretycznym wpisem.
Niestety nie podoba mi się pojemność zbiornika i co za tym idzie zasięg. Jak nasi tajwańscy inżynierowie określili jego pojemność na 7,5 litra to ja nie wiem, bo wdłg. mnie od Empty do Full jest ok. 5 litrów ! a skoro skuter ciśnięty w mieście potrafi łyknąć nawet 3,3 na sto... to skuteczny zasięg wynosi 150 km. No cóż w Nexonie też było podobnie i 150 km zasięgu, tylko tam zrobić 150 km to trochę czasu było :-))) Tutaj 150 km to dwa dni mojej jazdy. Do pracy mam w dwie strony 56 km, czyli 112 w dwa dni, trochę dookoła komina i po zabawie, znów na stację. Powinno być minimum 8-10 litrów użytkowo do zatankowania - pod tym względem słabo. Samo spalanie także jest dobre, ale nie zachwycające. Nie wiem ile w tym marketingowej bajery, ale producenci typu Honda w skuterach z wtryskiem PGM-Fi czy jak się to tam ustrojstwo nazywa, mówią o spalaniu rzędu 2,1 na sto - a to przepaść względem SYM'a. Choć sam układ zasilania pracuje wzorcowo - ma automatyczne ssanie, które działa mega króciutko, ładnie podnosi obroty, nie dławi się po cofnięciu rolgazu a potem nagłym przyłożeniu w pełną pizzzz.... ale ogólnie spalanie jest deko za wysokie.
Po serwisie wymianie olejów etc. wszystko działa wzorcowo. Wyciszyła się transmisja która trochę wpienia charakterystycznym świstem który o dziwo jest najbardziej słyszalny przy 60 km/h poniżej nie słychać nic, przy 60 jest świst i po 65 znów bezgłośnie. Dziwne ale tak jest.
Ale czymże są te wszystkie minusy, przy cudownym uczuciu kiedy
odkręca się manetke ....mryyyyyyyyyyyyyyy i już 80 na liczniku.
Większość puszkantów ruszając na zielonym, własnie wygasza
w popielniczce peta, wrzuca Inkę a potem II-kę i już prawie
ruszyli podczas gdy ja.... jestem już na kolejnych światłach :D
To boskie uczucie ! I nie tylko ja jestem beneficjentem tych
uczuć, bowiem czasami, bardzo powoli ale zawsze
podróżujemy z moim ukochanym pasażerem, 4 letnią Mają. To
mój największy recenzent oraz doskonały i zaskakujący
spostrzegawczością przyjaciel. Żałuję że nie ma różowych
SYMów, bo takiego chciała ;-) Dzisiaj zaskoczyła mnie
pytaniem czy przypadkiem nie powinniśmy włączyć silnika, jak
zjeżdżamy z górki. Odpowiedziałem że układ hamulcowy w
przeciwieństwie do samochodu jest niezależny od silnika i można
zjeżdżać na zgaszonym, ale celność uwagi mnie zaskoczyła. A oto
my na poprzednim motku:
Oraz prezentacja na nowym:
To był udany weekend a na liczniku już ponad 900 km. LwG i życzę wszystkiego najlepszego zmotoryzowanym kolegom.
Komentarze
: 1
Miło się czyta Twoje opowieści. Przeważa zachwyt na nową 125-tką. Trudno się dziwić, ja też się kiedyś cieszyłem nowiutkim skuterem o tej samej pojemności (Yamaha Cygnus XC 125 2010 r.). Ale po 2 sezonach jazdy tym 10 konnym "bolidem" osiągi przestały cieszyć, szczególnie za miastem. Jestem przekonany, że obecny Twój zachwyt też zamieni się w niedosyt. Kwestia czasu. W efekcie jestem obecnie szczęśliwym posiadaczem Yamahy X-Max 250, większej, ładniejszej i dwukrotnie mocniejszej. Teraz można dopiero jeździć.
Odnośnie przewożenia dziecka na skuterze: nigdy bym się na to nie zdecydował ze względów bezpieczeństwa dziecka. A już w kasku rowerowym - masakra. Odradzam.
Archiwum
Kategorie
- Biznes i rynek (27)
- Na wesoło (656)
- Ogólne (151)
- Ogólne (5)
- Wszystko inne (25)
- Wszystko inne (4)